Kącik Rymasza

O życiu i w ogóle

Wpisy z tagiem: mamerki

AA potem wyobraziłem sobie ukończony
kanał. I U-Boota dopływającego do działającej śluzy. Kapitan
wyciągniętą ręką wita szefa zmiany. Ten odpowiada w ten sam
sposób. Okręt wpływa do środka, wrota śluzy zamykają się z
przeciągłym wizgiem napinanych stalowych lin. Napływająca woda
wypiera U-Boota 14 metrów w górę.

Na końcu kanału ostatni posterunek
żołnierzy z Mauerwald i U-Boot wpływa na Mauersee.


O ile ten pierwszy obrazek polskich
niewolników popędzanych przez gestapowca jeszcze od biedy ma jakiś
sens, o tyle ten drugi to zupełna fantazja. Tak być nigdy nie
mogło, nawet gdyby Szwaby wygrały tę wojnę i ukończyły kanał.


Kanał zaczęto budować w 1911 roku.
Prace przerwał wybuch I WŚ. Wznowiono je w 1934 i definitywnie
przerwano w 1942.

Nie wiem, kto był wykonawcą prac, ale
podejrzewam, że w hitlerowskiej Rzeszy mogła to być Organisation
Todt, ta sama, która wybudowała pobliską Kwaterę Mauerwald.
Organizacja powstała w 1938 i tworzyły ją prywatne i państwowe
firmy budowlane, które podczas wojny nader ochoczo korzystało z
pracy niewolników z podbitych krajów. Zatem w końcówce mogli
podczas budowy kanału przymusowo pracować Polacy. Ale czy ich prace
mógł nadzorować gestapowiec? Nie sadzę… Przedstawiciel Tajnej
Policji jako cieć na budowie? E tam…

A pływający po kanale U-Boot to już
kompletna bajka. Gdy kanał projektowano w XIX wieku nikt nie słyszał
o U-Bootach. Zatem nie te gabaryty. Gdzieżby do śluzy zmieścił
się okręt o długości ponad 70-ciu metrów? Gdzieżby do kanału o
głębokości 2 m wpłynął okręt o zanurzeniu 5 m? Kanał miał
przeznaczenie cywilne, mimo, że w czasach III Rzeszy był tajny.

Nie będę robił wypisów z tego ile
miał mieć długości (51 km), ile śluz (10), jaka miała być
różnica poziomów (111 m). Wpiszcie w google „Kanał mazurski”.
I „Mamerki” wpiszcie. Znajdziecie historię, zdjęcia, mapy,
ciekawostki. Dużo dobrych i ciekawych stron.

Dla leniuchów kilka linków:

Kanał:

1 
2 
3 
4 
5 

Mamerki: 
1 
2 

Ja dokończę moją historię.

W błogim przekonaniu, że to co
poopowiadał mi Misiek to prawda żyłem przez kolejne lata. 10 lat
temu nie było internetu, googli i 642 tys. stron na których coś o
kanale wspomniano. Kilka razy odwiedzałem Mamerki i kanał. Zawsze
od wody, zawsze tą sama trasą. Aż w końcu wyciągnąłem na
wycieczkę Kędziora. Pokazałem mu co było do pokazania, Kędzior
oniemiał, po czym, po powrocie, z wrodzoną sobie pedantycznością,
zaczął szukać materiałów źródłowych. Gdy jechaliśmy na
wycieczkę w kolejnym roku był już solidnie obryty. I, jak zwykle,
wszystko miał zaplanowane.

I co się okazało. Te kilka bunkrów w
Mamerkach, które zwiedzaliśmy, to drobna część całości. Cały
kompleks jest dużo większy, wystarczyło na druga stronę drogi
przejść. Warto. Mówię wam, jeśli będziecie w okolicach
Węgorzewa, nie wahajcie się ani chwili. Tam jest teraz parking, za
który was skasują. Pożyczą wam latarkę (za kasę) i jeszcze będą
chcieli sprzedać bilet. I tu jest myk. Otóż bunkry znajdują się
na terenach Lasów Państwowych. Zatem nikt nie ma prawa żądać
opłaty za wstęp do nich. Póki co, wstęp do Lasów Państwowych
jest w Polsce bezpłatny. Za co zatem ten bilet? Ano za wizytę na
wieży widokowej, którą postawili na największym bunkrze. Można
nie płacić, gdy zadeklaruje się brak chęci na wejście na wieżę.
Niech spadają.


Ale to nie koniec tego, co wygrzebał
Kędzior. Bo poza śluzą w Leśniewie, o której pisałem i zupełnie
nieukończonej drugiej śluzie tuż obok, są i inne śluzy. My
pojechaliśmy na śluzę w Guji. Jest to śluza o identycznej
konstrukcji co ta w Leśniewie, z tym, że ta jest ukończona i
jedyna działająca. Za 10 zł śluzowy wpuścił nas na teren.
Fantastyczna wycieczka była.

Jeśli komuś mało zdjęć z
zalinkowanych stron, to ja mogę fotoreportaż zamieścić. Jeśli
KILKA przynajmniej osób wyrazi ochotę, to to zrobię. Dla dwóch
czy trzech chętnych nie robię. Pierdolę…


Zmierzając do końca. Kto nie był,
niech jedzie. Warto.

 

Niezaeżnie od tego jak naiwne i
niekompatybilne z rzeczywistością były moje młodzieńcze
wyobrażenia na temat przeszłości i alternatywnej historii tych
obiektów, to fascynacja pozostała. Nie tylko bunkrami i śluzami.


cdn.


PS. Wszystkie dane na temat Mamerek,
Kanału, organizacji Todt i U–Bootów z Wikipedii i stron
tematycznych zerżnąłem żywcem prawie. Wyjątkowo twórcze zajęcie
i jakiego mądralę można poudawać… ;-)))

Rymasz

Śluza

6 komentarzy

Siedzimy na nasypie, młoda wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach.
 

Od lewej: Rymasz, Dżonny, Genek i kolega, który jeszcze w mojej dykteryjce nie występował, więc nie będziemy mnożyć bytów. ;-)))

Rymasz

Z góry ujrzałem sporą polanę i
jakieś potężne bryły. Szybko zgadłem, że stałem właśnie na Z
góry ujrzałem sporą polanę i jakieś potężne bryły. Szybko
zgadłem, że stałem właśnie na dachu im podobnej. Słabo było
widać w ciemnościach.
- Co to jest? – zapytałem.
- A
bunkry. Niezłe, nie?
- No czad!
Siedliśmy i zaczęliśmy
gadać.

O czym się gada z kumplami w taką noc, gdy nad
głowami rozpościera się płachta bezkresnego wszechświata, przez
dziurki w której podgląda nas Bóg? Gdy nieskończoność i
wieczność są na wyciągnięcie dłoni? Gdy ma się tylko
dwadzieścia jeden lat i powoli do świadomości zaczyna docierać to
wszechogarniające poczucie absurdu własnej egzystencji? Gdy
jednocześnie czuje się tę jedność ze światem oraz bliskość
bratnich dusz?

No różnie. My gadaliśmy o dupach i o tym
jaką zajebistą przygodę dziś mieliśmy z ratowaniem
rozbitków.
Niebo gwiaździste nad nami, cierpko-słodkie pryty w
nas.
A potem zleźliśmy i poszliśmy spać.

Rankiem
wróciliśmy na polanę. I dopiero wtedy mnie zamurowało.
Te
bunkry były wielkie jak kompleksy nastolatka. W doskonałym stanie.
Przyświecając sobie latarkami wleźliśmy do środka jednego z nich
mocząc po kostki nogi. Miejsca nie było za dużo (wąski korytarz i
dwa niewielkie pokoje), ale i tak mi się podobało. Poszwędaliśmy
się dookoła. Było jeszcze kilka mniejszych bunkrów, budynek
transformatorni i generatorów. Ogólnie niewiarygodnie zajebiście.
Byłem wniebowzięty!!! W Gierłoży w Wilczym Szańcu są ruiny, a
tu wszystko było nienaruszone. Nóweczka normalnie. Ściąć krzaki,
pozamiatać, wstawić meble i można nową wojnę wywoływać! Bo w
Mamerkach była kiedyś Kwatera Główna Niemieckich Wojsk Lądowych.
Szczegóły będą na końcu, chwilowo nas nie interesują.
A
potem ruszyliśmy na spacer. Długi. Wzdłuż Kanału Mazurskiego.
Kanał raz w wykopie, raz między potężnymi nasypami. Po drodze
jazy, mosty, przejazd kolejowy do Węgorzewa (wtedy jeszcze
działający) i pełno śladów działalności bobrów. Droga zajęła
mi dwa piwa, bo to z 5 kilometrów było. Gdy kanał się nagle
skończył, trzeba było zejść. I wtedy naszym oczom ukazała się
ogromna bryła żelbetu. Potężna, wysoka na 15 metrów, długa na
30. Śluza. Nieukończona, abstrakcyjnie stercząca samotnie pośród
pól i lasów. Na froncie miejsce na szeroką na kilka metrów
hitlerowską gapę. Siadamy i kontemplujemy. Chłopaki opowiadają
jak to Kanałem Mazurskim miały pływać U-Booty do tajnego portu na
Mamrach. Łykam tę bajkę jak młody pelikan rybkę.

Bunkry,
kanał, potężna śluza z gapą. U-Booty pasują do tej
układanki.

Siedzimy na nasypie, młoda wyobraźnia pracuje na
najwyższych obrotach.

Dookoła szkieletu śluzy krzątają
się tłumy sponiewieranych niewolników w drelichach. Pchają
taczki, kopią ziemię, ustawiają szalunki, mieszają beton, wiążą
stalowe pręty w zbrojenia.

- Schneller ihr polnische Schweine!!!
Los, los, los!!! – popędza ich gestapowiec ze szpicrutą w ręce…


Rymasz

  • RSS