Jesteśmy w Berlinie. Wczoraj był przystanek w Koninie i poszliśmy do kina. Na „Interstellar” Nolana, bo miałem ochotę i jeszcze ciutkę mnie Meloman podpuścił.

 

Nadęte, pretensjonalne, pseudonaukowe i pozbawione krztyny sensu. Kompletna beznadzieja i tyle w temacie. Paweł, nie trać pieniędzy!

 

A w Berlinie Niemcy puszczali balony w górę. Wedle tego jak mur stał ustawili lapiony na patykach w niewielkich odstępach, przy każdym stał operator w czerwonej pałatce i tak odpalali jeden po drugim, a licznie, oj naprawde licznie zgromadzeni kibice piszczeli z uciechy. Jedno zdjęcie, bo zmęczony jestem. Żona dzis rano w Koninie się przyznała, że zapomniała kwitów do auta, zatem rano pojechałem z Konina do Warszawy po kwity, a potem z powrotem, ale do Berlina aż.

Żona to umie atrakcje zapewnić! :-)

Idę spać.

SAM_2727