Kącik Rymasza

O życiu i w ogóle

Wpisy z okresu: 10.2012

Jak by to autor ujął: „Myślozbrodnik” to książka dla ludzi rozumnych i przyzwoitych, zamieszkujących obszar „między ujściem Świny a szczytem Rozsypańca”. Ja dodam, że to książka o pryncypiach, rzeczach ważnych, najważniejszych, mocno unurzana w teraźniejszości A.D 2012.

 

Zacząć muszę od tego, że jak się okazuje nie tak łatwo napisać coś na temat książki kolegi. Rozmawiamy od lat: mailowo, na forach, blogach, gdy coś do załatwienia to telefonem, a Bóg dał też kilka razy twarzą w twarz się spotkać. Wielce sobie tę naszą wieloletnią rozmowę cenię, wiele jej zawdzięczam. Znam dobrze ligęzowy styl pisania, lubię go, wiele poglądów mamy podobnych, wiele poglądów naszej rozmowie zawdzięczam, często kupowałem „Opcję na prawo” tylko po to, by jakiś jego tekst przeczytać. Bo Krzysztof to publicysta, który swoje felietony publikuje tam właśnie oraz w prasie polonijnej. Przyznam, że prawdziwą frajdę sprawiło mi gdy w „Salonie II” Łysiak Ligęzę ze trzy razy zacytował. A skoro Łysiak cytuje Ligęzę, to znaczy, że Ligęza za bardzo politpoprawny nie jest. Do tej konstatacji doszli również badacze z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka, którzy na zlecenie MSWiA opracowali raport p.t. „Monitorowanie treści rasistowskich, ksenofobicznych i antysemickich w polskiej prasie”. Wedle autorów raportu w swych publikacjach Krzysztof Ligęza „przedstawia ksenofobiczną interpretacją integracji europejskiej; stawiając UE w opozycji do niepodległej Polski” i znaleźć w nich można „wypowiedzi o charakterze islamofobicznym (…) a także ujęte w cudzysłów, aluzyjne odwołania do konfliktu ras”.

Nie można mieć wątpliwości – publicysta Ligęza to zatwardziały recydywista w popełnianiu całkowicie niepoprawnych politycznie myślozbrodni.

Zatem tytuł jego pierwszej książki jest trafny jak najbardziej.

 

O czym jest zatem pierwsza książka Krzysztofa Ligęzy?

O tym, że należy pamiętać o własnej tożsamości, którą buduje nasza historii, którą tworzyli nasi przodkowie. Że ludziom rozumnym do twarzy dobrze z refleksją moralną, o tym, że kręgosłupem naszej tożsamości jest chrześcijaństwo i o tym, że nasza historia jest od dziesięcioleci zakłamywana. O tym, że prym w zakłamywaniu rzeczywistości wiodą media i to one nierozumnym ludziom robią z mózgu „galaretkę z giczy cielęcej”, sprawiając, że nierozumni zamiast świata, widzą tylko to, co przekazują im media. O szkodliwej roli tzw. wielokulturowości, która jest mrzonką. Jest i o tym, że Rosja, czyli zarządzana przez byłych funkcjonariuszy KGB i GRU grupa przestępcza udająca państwo, prowadzi śledztwo dotyczące katastrofy smoleńskiej tak, jakby chciała zatrzeć ślady zamachu, że Żydzi usiłują wyłudzić od Polski rekompensaty za mienie zamordowanych przez Niemcy obywateli II RP, że banda „tuskoidów” szkodzi Polsce wyjątkowo, podobnie jak szkodzi jej lewactwo.

Jak dla mnie sama prawda.

 

Ostrzegałem. Nie jest politycznie poprawnie, a to co hasłowo zasygnalizowałem, to ledwie część z poruszanych przez Krzysztofa tematów. Książka to zbiór krótkich esejów, czasem jednozdaniowych ledwie refleksji. Osobiście wolałbym, by był to poprowadzony przez autora od początku do końca wywód, jak najbardziej pełen smakowitych dygresji, ale wiodący ku jakiejś naczelnej refleksji, jakiejś głównej tezy konsekwentnie dowodzący. Może doczekam tego w następnej książce, teraz cieszy mnie to co mam, bo rzeczywiście tematów do rozważania dostarcza autor dużo, polszczyzną, której stylu podrobić nie sposób.

 

Rozumiem, że książka jest tu i teraz, dla Polaków żyjących w 2012 roku, ale to właśnie uznaję za jej słabość. Oprócz ważnych, uniwersalnych w każdym czasie prawd, niektóre rozdziały są tylko po to, by walnąć w rządzącą obecnie ekipę tuskoidów. Te fragmenty szybko ją zestarzeją, gdy tylko zaczną rządzić inni szkodnicy, choćby reklamowany przez autora PiS.

 

I jeszcze coś o wspomnianym raporcie.

Zarzucanie Ligęzie antysemityzmu to idiotyzm, bo Ligęza Żydów stawia za wzór i zachęca do bycia narodowym Żydem i traktowania swojego narodu jako narodu wybranego. Ligęza chwali „wspólnotowy egocentryzm” i „umiejętność odróżniania <<swoich>> od <<obcych>>”.

Tak, „stawia UE w opozycji do niepodległej Polski”, bo UE za cel stawia sobie „wykorzenienie tradycji narodowej i religijnej narodu” oraz „wytrzebienie polskości z Polek i Polaków” zgodnie z „kolejną z niemieckich wizji Europy”.

Trudno się nie zgodzić. UE wyrasta nie z tradycji europejskich, ale z tradycji francuskiej rewolucji, która to powołana została do żywota jako opozycja do kultury europejskiej.

 

Prawdziwa jest też diagnoza, że nasza przyszłość będzie sumą kumulujących się „konsekwencji odłożonych w czasie”. I jeśli w naszym kraju będzie to wyglądać tak jak wygląda, to nie są to konsekwencje radosne.

 

Pewnie to głos wołającego na puszczy, a książka Krzysztofa to miniaturowa pozytywka przy dudniącej tubie wiodących w zakłamywaniu świata mediów, ale czyż człowiek rozumny i przyzwoity, nie powinien prawdy głosić za wszelką cenę, wbrew kłamcom?

Przyzwoici i rozumni usłyszą czysty dźwięk i w największym jazgocie łotrów.


http://www.myslozbrodnik.pl/?1,myslozbrodnik


http://myslozbrodnik.pl/

 

Książki Krzysztofa jeszcze nie czytałem. Czekam na przesyłkę, przebierając nogami. Gdy przeczytam, podzielę się wrażeniami.

W poniedziałek, tuż po powrocie, zasuwam do ortopedy, dostaję skierowanie na USG i we wtorek o 9:00 melduję się w Klinice Damiana na USG łokcia lewego. Pani doktor mnie bada i pisze co następuje:

„Wysięk / krwiak w stawie łokciowym.
Stan po oderwaniu awulsyjnym fragmentu kostnego nadkłykcia przyśrodkowego kości ramiennej o wym.: 14 x 15,8 mm z retrakcją 10 mm.
Obecność uwapnionych ciał wolnych w przedziale przednio-przyśrodkowym dł. 12 mm, 12,5 mm, w przedziale przednio-bocznym dł. 4,2 mm, 4,3 mm, 7,3 mm.
Stan po zerwaniu więzadła pobocznego promieniowego i zerwaniu wspólnego ścięgna mięśni prostowników z retrakcją kikutów na dł. 6,4 mm. Zerwanie / naderwanie więzadłą pobocznego bocznego łokciowego.”

Ładnie, co? No sobie kurwa pobrykałeś Igorek, pomyślałem.
Dzwonię do Lepszej Połowy, a ta w te pędy umawia mnie w gabinecie ortopedy, który niedawno skutecznie ją zrehabilitował i sprawność w barku przywrócił. Medicover poległ, a ten sobie poradził. Jest chłop drogi, a nawet bardzo drogi, ale wiemy, że się zna i wie co robić w takich przypadkach, a przecież mówimy o kompletnie zmasakrowanym stawie łokciowym! Złamanie, ciała wolne, zerwane więzadło i ścięgno, mięśnie. Toż masakra kompletna.
Zatem tego samego dnia o 18:30 melduję się w wypasionym prywatnym gabinecie pana doktora, który mnie wysłuchuje, zapoznaje się z przyniesionym wynikiem USG i przystępuje do własnych badań. Po których pisze co następuje:

„Uszkodzenie torebki stawu łokciowego na powierzchni przedniej.
Rozległy krwiak w okresie organizacji obejmujący staw łokciowy w każdym zachyłku.
Nie stwierdza się uszkodzeń przyczepów zginaczy i prostowników nadkłykci.
Liczne hyperechoniczne struktury w dole łokciowym pod torebką /organizujący się krwiak/.”

Brzmi trochę inaczej, nieprawdaż?
Bo i badał mnie inaczej, nie tylko USG, ale też sprawdzając cały czas motorykę. I dlatego wszystkie te uszkodzenia wykluczył – nie ma objawów w motoryce, a obraz na USG jest zakłócony przez potężny krwiak. Podobnie z ciałami wolnymi.
Doktor Adonis mnie cholera załatwił, bo zamiast zagipsować, albo temblak zalecić, on kazał od drugiego dnia ruszać jak najwięcej. A powinny być  ze dwa tygodnie ciszy ruchowej, żeby się krwiak wchłonął.
Zalecił mi teraz doktor jakieś lasery, ale szkoda mi na to było czasu. Oszczędzam staw, połykałem jakieś proszki i tyle. Wszystkie dolegliwości i bolesności jakie mam, to z powodu krwiaka wielkiego.

Z piekła do nieba trafiłem. 300 zł zapłaciłem, ale trzeba było. Co innego jak staw łokciowy diagnozuje lekarz specjalista radiolog, co innego jak to robi dobry, doświadczony i uznany (w gabinecie duży ruch) ortopeda.

Jeszcze boli, jeszcze sprawny ten staw w 100% nie jest, ale będę rehabilitował.

Tyle w temacie.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12597899,Niesiolowski_u_Olejnik___Nie_przeprosze__Za_co__Bardziej.html

Gdy już mi się uda zostać wierzącym katolikiem, to się za tego sukinsyna pomodlę.


  • RSS