Kącik Rymasza

O życiu i w ogóle

Wpisy z okresu: 11.2011

Rymasz: Kiedyś, jak nie jadłem mięsa, to wcinałem coś co się nazywało „schabowe z soi”. Gdzie soja ma schab?

Wegetarianin:  Teraz to się nazywa „a’la schabowe”.  Jak to dobrze przyprawić, to smaczne jest. Flaczki sojowe też są dobre.

Rymasz: Prawdziwe falki są dobre, a nie podróbki.

Wegetarianin: Mówię ci, jak doprawić to smaczne.

Rymasz: Słuchaj, a jakbyś miał do wyboru normalną kobietę z mięsa, krwi i kości i kobietę sojową, choćby i szafranem posypaną, to którą byś wolał?

Wegetarianin: Przekonałeś mnie…

 

:-DDD

Gra w emeryturę z reżimem polega na tym, że reżim mówi ile masz mu
płacić, a jak nie płacisz, to idziesz do więzienia. Ale za co płacisz
już reżim nie mówi, poza tym, że to dla twojego dobra.

Niewolnikowi zasadniczo nie trzeba więcej mówić.

Po co?

 

Nie wnikając w historyczne niuanse, czyli
skąd się to w ogóle wzięło, ignorując zasługi Bismarcka, Lenina i
pozostałych towarzyszy, weźmy byka za rogi i jasno zdefiniujmy czym jest
emerytura.

 

Emerytura jest:

  1. Przymusem narzuconym przez reżim.
    Niedobrowolnym. Żaden przymus nie jest dobrowolny, ale niewolnicy tego
    nie rozumieją. Zwykle wystarczy, że władca powie, że to dla dobra
    niewolnika i to ucina dalsze dociekania.

  2. Jednostronnie zawartą umową niewolnika z
    reżimem, którą reżim może w każdej chwili zmienić lub wypowiedzieć, ale
    którą niewolnik musi sumiennie przestrzegać pod groźbą kar i szykan
    rozmaitych. Tusk właśnie ogłosił zmianę warunków przymusowej umowy na
    niekorzyść niewolników. Niewolnicy w zamian pogratulowali premierowi
    odwagi w walce z kryzysem. Okupant górą.

  3. Jałmużną, którą reżim być może wypłaci
    niewolnikowi wedle nieznanych niewolnikowi zasad. Patrz pkt. 2. Zasady
    wypłacania jałmużny reżim w każdej chwili może zmienić. Demokratycznie
    odbywa się to w ten sposób, że demokratycznie wybrani przedstawiciele
    niewolnika uchwalają demokratycznie stosowne prawo. Niewolnicy są
    szczęśliwi, bo ograbienie ich z pieniędzy odbyło się demokratycznie.
    Aktualnie w sejmie zasiadają przedstawiciele 26,84 % wyborców, a
    przedstawiciele koalicji rządzącej reprezentują 14,58% wyborców.
    Demokracja. Tu szczegóły:
    http://rymasz.salon24.pl/353649,prawdziwe-wyniki-wyborow

  4. Haraczem, który niewolnik jest
    zobowiązany płacić do krwi ostatniej kropli z żył, czyli dopóki mu reżim
    pozwoli przestać płacić. I tu uwaga. Płacą tylko niewolnicy z tzw.
    sektora prywatnego. Niewolnicy służący bezpośrednio reżimowi, czyli
    wszelkiego szczebla urzędnicy, nie płaca żadnych podatków. Cała ich
    pensja pochodzi z podatków, zatem jakikolwiek „podatek” płacony przez
    urzędnika (nieważne czy to prezydent RP, premier RP, marszałek sejmu,
    poseł, europoseł, wojewoda, burmistrz, wójt, radca, referent itd.) to
    jedynie fikcja księgowa w budżecie państwa. Gdyby podatki wynosiły ZERO,
    pensja urzędnika wynosiłaby ZERO, zatem ŻADEN urzędnik nie płaci
    podatków, czyli ŻADEN urzędnik nie zarabia na swoją emeryturę. Urzędnicy
    nie przynoszą dochodu, urzędnicy są tylko kosztem dla ludzi, którzy
    pracują, czyli tworzą pieniądz. Amen.

 

Co z tego wynika?

Płacisz haracz bo musisz. Być może rząd
wypłaci ci jakieś świadczenie, ale nie wiadomo wedle jakich reguł.
Reguły ulegają zmianie, a ciebie nikt o zdanie nie pyta. Haracz zawsze
jest wyższy niż ten, do którego rabowania przyznaje się reżim, zatem
reżim nigdy nie mówi ci prawdy na temat tego ile ci zrabował.

Demokracja w praktyce. Najgłupsza i
najgorsza forma sprawowania rządów, ale przecież każdy niewolnik
zakrzyknie, że najlepsza, bo to dla jego dobra i demokratycznie.

Dlaczego demokracja jest dobra? Bo jest demokratyczna. Co było do udowodnienia i co kończy każdą dyskusję. Logika niewolnika.

 

Ilu mężczyzn w Polsce dożywa wieku
emerytalnego, czyli tych, jeszcze, 65. lat? Plus minus połowa. Jaka jest
średnia życia mężczyzny w Polsce? 68 lat. Jaki przymusowy wiek
emerytalny narzuci niewolnikom herszt największej organizacji
przestępczej w Polsce (
http://rymasz.salon24.pl/306882,najwieksza-organizacja-przestepcza-rp
), czyli towarzysz Donald Tusk? 67 lat.

Zatem, statystycznie, każdy mężczyzna w
Polsce płaci przymusowy haracz przez cały czas swojej pracy zawodowej
(plus minus czterdzieści kilka lat) po to, by po reformie dostać
dwanaście emerytur.

„Logika” statystyki jest nieubłagana (są kłamstwa, duże kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyka).

Oczywiście w przełożeniu na ludzki znaczy
to tyle, że połowa wykitowała nim zdążyła jakąkolwiek emeryturę dostać, a
połowa szczęśliwców, którzy dotrwali, pozrywała kokosy obfitej
emeryturki przez góra nie więcej niż kilka lat. A płacili lat najmniej
40.

Logika demokracji.

Na dodatek władza jeszcze wytłumaczy, że zmiany są niezbędne, bo obywatele za długo żyją.

Reżim przez 40. lat rabuje lwią część
twoich zarobków na twoją przyszłą emeryturę, po czym płaci ci ją przez
lat powiedzmy 3 w wymiarze ustalonym przez samego siebie. Wpłaciłeś do
systemu milion (odsetki!), odebrałeś 50 tysięcy. Podziękuj
demokratycznemu reżimowi, że tak pięknie o ciebie zadbał. Genialny
system i ja się wcale nie dziwię, że Tusków, Kaczyńskich, Millerów i
Pawlaków tak do tych konfitur ciągnie. Zarządzanie fermą rabów to
naprawdę musi być jazda!

Mam tylko nadzieję, że towarzyszki
feministki poprą zgodnie walkę z patriarchalnym parytetem i wesprą
towarzysza Tuska, by wiek emerytalny mężczyzn i kobiet zrównać.

 

Oczywiście reżim zaraz wytłumaczy, że
haracz emerytalny to zaledwie 20%., ale nikt się nie zająknie, że
przymusowe ubezpieczenia to łącznie ponad 40%, a całość haraczu jaki
reżim pobiera od zarabiających obywateli (przypominam, urzędnicy NIE
ZARABIAJĄ, nie tworzą pieniądza) to ponad 80%. Efekt jest taki, że jako
wypłatę kasujesz mniej niż 20% tego co naprawdę zarobiłeś (żadna
urzędniczyna z budżetówki tego nie pojmie, to pojmą tylko przedsiębiorcy
i pracownicy kapytalystów, którym kapytalysta płaci tylko do momentu,
gdy pracownik zarabia więcej niż mu kapytalysta płaci), a w zamian masz
na utrzymaniu armię urzędników i „umowę”, którą reżim zmienia na swoją
korzyść, gdy mu tylko dziejowa konieczność nakaże. Dla dobra wszystkich
swoich wyborców (14,58%), czyli dla demokratycznego dobra WSZYSTKICH
niewolników, ups, pardą, obywateli. A przecież ta „logika” nie dotyczy
tylko emerytur. Dotyczy wszystkich przymusowych haraczy i ewentualnych
świadczeń.

 

Donald Tusk wygłosił być może pierwsze
historii III RP expose, w którym uczciwie, on, podobno gospodarczy
liberał, przyznał, co uczciwie jako premier naszej socjalistycznej
ojczyzny zamierza obywatelom odebrać. I, co jeszcze ważniejsze, on tę
obietnicę raczej spełni.

Obiecał też, że KRUS zreformuje, że przywileje wybrańców ograniczy?

To naprawdę wytrawny gracz, skoro się
mówiąc to nie roześmiał. Chociaż może być i tak, że jesteśmy w tak
ciemnej d…., że się Tusk na przywileje zamachnie. To będzie początek
jego końca. Palikot już jest namaszczony i tylko czeka, by miejsce
Donalda zająć.

 

Nie ma nadziei dla tego państwa. Po prostu nie ma.

 


http://rymasz.salon24.pl/365977,emerytura-haracz-i-jalmuzna

Satynowy
magik” to wedle zapewnień autora i wydawnictwa powieść. Zatem,
teoretycznie, książka ta powinna opowiadać jakąś historię.

Czy opowiada? Niekoniecznie.



Ostatnią powieścią Waldemara Łysiaka
jest „Cena” i tak już niestety pozostanie. Przedostatnią był
„Statek”.

Niestety i stety, bo to w dalszym ciągu
proza lotów najwyższych.

Po napisaniu Statku” Waldemar Łysiak
zatonął na lat kilka w „Malarstwie białego człowieka”, a gdy
się wynurzył, to zapomniał już co to jest powieść. Jakkolwiek
wiek XX i tym bardziej XXI by definicji powieści nie rozciągał we
wszystkich wymiarach. Tak na chwilę sobie tylko z notatek „Cenę”
wygrzebał, choć to tak naprawdę nie powieść, a sztuka teatralna.



Po „Cenie” Waldemar Łysiak
popełnił „powieści” następujące:

  • Kielich

  • Ostatnia kohorta

  • Najgorszy

  • Lider

  • 4



I rzecz jasna „Satynowy magik”.



„Kielich” jeszcze powieść udawał,
chociaż to „Flet z mandragory” zmiksowany ze
„Statkiem”.„Ostatnia kohorta” to przeraźliwie nudna opowieść
o tym jak tytułowa ostatnia kohorta lezie, gada i na koniec zdycha
zasypana kamieniami. „Kielich”. „Najgorszy”, „Lider” i
„4” to zbieranie zmiotek po genialnej, choć ewidentnie na siłę
utkanej (to nie zarzut, to obserwacja metody pisarskiej autora)
trylogii „Dobry”, „Konkwista”, „Najlepszy”. Obecnie
„trylogia” liczy tomów sześć, plus naturalnie „Lepszego”,
który nie ma z nią nic wspólnego. Czyli siedem, jakkolwiek by to
autor tłumaczył.

Wszystkie te książki są raczej
zapisem niewiarygodnie sztucznie brzmiących dialogów i tyrad
wygłaszanych przez rozmaitej maści erudytów.

W „Satynowym magiku” ta maniera
sięga szczytu.

Fabuła jest zupełnie nieistotna. Jest
jedynie pretekstem by powsadzać w usta bohaterów rozmaite kwestie.
Siedzą więc owi bohaterowie i gadają tak jak nikt na tym świecie
nie gada. Prześcigają się w rzucaniu cytatów, zmagają się na
erudycję, głoszą mądrości, tajemnice, prawdy objawione. No i
mądrości życiowe. Że nie należy kupować niczego mielonego, że
kobiety lubią gdy on jet gruby, ale niekoniecznie długi, że Boga
nie należy prosić o rzeczy, ale je kraść, a Boga prosić o
przebaczenie. Ale Łysiakowi było jeszcze mało, zatem w tekst
wplótł kilka esejów, a to o malarstwie, a to wiecznie młodych
puszczalskich damach, a to o architekturze, a to o rzeźbie. O
wszystkim.

A fabuła. Jaka fabuła? Bohater dwa
lata studiuje, pije w knajpie i gra w karty oraz bzyka to tę to
tamta, bo ma dużego, a na koniec się wkurza i robi krwawą jatkę.
Jaka fabuła?

Momentami teksty są tak wulgarne, że
nawet taki gbur jak ja wymięka.



Czy zatem jest ta książka skoro nie
jest powieścią? Zbiorem esejów, aforyzmów, kopalnią erudycyjnych
ciekawostek, pitavalem, miksem wykładów z historii, sztuki,
filozofii.



Czytało mi się ją doskonale. Należy
przymknąć oko na sztuczność dialogów i chłonąć wiedzę
autora. Fabuła naprawdę nieistotna.

Czy Waldemar Łysiak napisze jeszcze
jakąś powieść? Nie napisze. Będzie pisał już tylko zbiory
esejów i monologów. Na cholerę wydawać to w formie powieści nie
wiem, ale w sumie nie przeszkadza mi to.



Aha, czy ktoś może mi wytłumaczyć
co to jest „ołówek czerwonokredkowy”?



Rymasz


W przypadku awantury w małżeństwie winne są zawsze dwie
strony. I żona, i teściowa.


W przypadku awantury
jedenastolistopadowej jest identycznie. Winne są dwie strony. I
Gazeta Wyborcza, i Krytyka Polityczna.





Obie strony odpowiedzialne za tę
zadymę od samego początku agresywnie zapewniały, że ich bojówki
nie pozwolą Marszowi Niepodległości w pokojowy sposób
przemaszerować, od początku zapowiadały konflikt, a na miejsce
swoich gromadzeń wybierały lokalizacje kolidujące z planowaną
trasą marszu.


Zatem zadyma była logiczną
konsekwencją, a jedyni za nią odpowiedzialni to ci już wymienieni.


Tu chodziło o doprowadzenie do
konfrontacji, tu chodziło o fizyczne starcie, tu chodziło o
przemoc. Zresztą kompletnie zaczadzony nienawiścią do rozumu
Blumsztajn to na koniec uroczyście i radośnie głosi światu. Udało
się. Nie przeszli Marszałkowską. Zwycięstwo.





Najśmieszniejsze jest to, choć sama
sytuacja bynajmniej do zabawnych nie należy, że Marsz
Niepodległości odbył się w spokoju i 20 tys. ludzi pokojowo
przemaszerowało trasą alternatywną, którą organizatorzy od
początku mieli ustaloną z władzami miasta i policją.





Ale przecież nie to istotne, ale to
istotne, że chuligani i bandyci nakręcili zadym. To, że marsz po
raz kolejny nie miał nic wspólnego z faszyzmem i z głoszeniem
nienawiści jest nieistotne. To, że była to pokojowa demonstracja
patriotyczna jest nieistotne.





Za rok będzie gorzej. A winne, jak
zawsze, będą znów obie strony. I Gazeta Wyborcza, i Krytyka
Polityczna.


W tym roku niestety nie mogłem na
marsz się wybrać, choć planowałem. Cóż, życie. Za to w
przyszłym będę na pewno. I mam graniczące z pewnością
przeczucie, że w przyszłym roku uczestników będzie nie 20, ale 40
tysięcy. I będzie to zasługa tych samych dwóch stron, które
odpowiadać będą za kolejną eskalację nienawiści i przemocy.




http://rymasz.salon24.pl/363952,zadymy-11-11-winne-sa-dwie-strony


http://rymasz.salon24.pl/360949,ale-rozlam


  • RSS