Kącik Rymasza

O życiu i w ogóle

Wpisy z okresu: 10.2011


http://rymasz.salon24.pl/353649,prawdziwe-wyniki-wyborow


Okres przedwyborczego podlizywania,
zwany kampanią, się skończył, ale niewiele mnie to obeszło. W
telewizorze oglądam tzw. kanały popularnonaukowe i czasem sportowe,
w radiu słucham muzyki i jak politycy zaczynają kłamać przed
mikrofonem, to zmieniam kanał, w portalach internetowych i gazetach
wyborczą propagandę ignoruję.







Zatem niewiele się dla mnie zmieniło,
bo na podlizywanie przedwyborcze nieszczególnie
zwracałem na nie uwagę. Człowiek dorasta i się na doświadczeniu
uczy.







RÓŻNICE MIĘDZY KAMPANIĄ A ŻYCIEM



Nauczyłem się np. tego (i wiedzę tę
przyswoiłem dogłębnie), że politycy w kampaniach wyborczych łżą
na potęgę, uprawiają demagogię, posługują się propagandą, a
po wyborach NIGDY, NIGDY, NIGDY nie dotrzymują złożonych w
kampanii obietnic. Przynajmniej w tym kraju, odkąd mam prawo ich
wybierać, żaden z tych, którzy doszli do władzy tego nie zrobił.



Zaś głoszony przez nich w kampanii
program to fikcja absolutna. Zresztą konia z rzędem temu, kto wie,
jaki był program poszczególnych partii w tegorocznym konkursie
piękności.







Za to, po wyborach, wszyscy,
konsekwentnie, zwiększają podatki i wszelkie inne rodzaje
przymusowych danin, ograniczają wolność obywateli powołując do
życia kolejne reżimowe formacje siłowe wymierzone przeciw
obywatelom, bo zajmujące się wyłącznie ich inwigilacją,
komplikują nam życie mnożeniem tzw. „prawa”, które w tym
kraju jest pisane po to, by chronić interesy kolejnych wpływowych
„lobbies”, ale przede wszystkim zajmują się umacnianiem wpływów
i obsadzaniem kolejnych państwowych posad krewnymi i znajomymi
królika, nie zawsze pędzącego.







Ponowny wybór PO niczego nie zmieni,
bo przecież gdy zostanie sformowany nowy rząd i powołani zostaną
nowi ministrowie, to w podległych im urzędach będą takie same
czystki jakie były przy przejmowaniu władzy przez PiS od SLD w 2005
i przez PO od PiS w 2007. I za każdym razem wcześniej. Będzie
masakra, wymiana kadr i kompletna dezorganizacja. Jak zawsze. Nowa
władza, nowy prządek, nowe kadry.







To idzie od góry. Zmienia się
minister, zmienia swoich zastępców, ci zmieniają swoich , tamci
kolejnych i w końcu kostki domina dochodzą do starszego referenta w
Pierdziszewie Dolnym, którego zastępuje inny referent (tak jak w
korporacji, gdy przyjdzie nowy szef). Oczywiście największy burdel
jest w samych ministerstwach, bo każde wybory kompletnie
dezorganizują ich pracę.



Co jest oczywiście tylko z pożytkiem
dla obywateli, bo im mniej urzędnicy robią, im mniejszą ilością
spraw się zajmują, tym dla obywateli lepiej.



Ale spokojnie. Ogarną się, ciut
okrzepną i zaraz wystąpią z racjonalizatorskim wnioskiem
zwiększenia kadr.



Podatki należy zwiększać, obywateli
na każdym kroku kontrolować, bo a nuż nie płacą wszystkich
należnych podatków, zatem jedyny logiczny wniosek, to zwiększać
zatrudnienie w urzędach. CBDU. Nieunikniona logika powszechnej
demokracji, w której, by zostać wybranym należy nałgać ile to
się nie rozda, tego co się wcześniej zagrabiło. By więcej
rozdać, należy więcej zrabować. Proste.







KTO WYGRAŁ WYBORY?



Zdecydowanie tacy jak ja, czyli tacy,
którzy tę szopkę mają tam gdzie ja.



I, hurrra!, nawet poprawiliśmy nasz
wynik z poprzednich wyborów.







W 2007 udziału w tej farsie nie wzięło
46,1 % uprawnionych do głosowania, w tym roku nas przybyło!!!



53,1 % wyborców zostało w domu, mimo
idiotycznej kampanii zachęcającej do udziału w rytuale. Oczywiście
zachęcały niezastąpione celebryty, które każdą bzdurę własną
twarzą zafirmują. Im głupsza tym chętniej.



Doprawdy im bardziej coś celebryty
zachwalają, tym krytycznej na to patrzę. Nie wierzcie celebrytom.
Znają się przede wszystkim na ładniewyglądaniu, plotkowaniu i
robieniu wokół siebie szumu, czyli lansowaniu. To, że część z
nich całkiem udatnie czyta z promptera, recytuje z pamięci lub też
śpiewa, czy brzdąka na gitarze, to żaden powód, by im ufać, gdy
zabierają głos w temacie, o którym, niestety, zielonego pojęcia
nie mają.







Największa frekwencja była za
poprzedniczki naszej PRL bis, czyli za PRL właściwego. W okolicach
99. % zazwyczaj. Tylko w PRL schyłkowym (lata
tysiącdziewięćsetosiemdziesiąte drugiego milenium) gdzieś w
okolicach 80. %.



To jest ideał do którego dążymy, bo
za PRL bis, czyli tzw. III RP frekwencja spadła. Potem wzrosła i
znów spada. To jest podobno źle, bo niezłomna logika władzy
głosi, że im więcej funkcjonalnych telewidzów (widzi co pokazują
na ekranie, ale niekoniecznie rozumie i niekoniecznie własnymi
słowami potrafi opowiedzieć) polezie do urn, tym lepiej.







Otóż nie. Każdy oddany w wyborach
głos legitymizuje ten bandycki ustrój. Ja PRL bis, będącej
pokojową kontynuatorką PRL właściwego szczerze nienawidzę.
Szczerze nienawidzę każdej władzy odkąd pamiętam (jednych mniej,
innych więcej, ale w sumie żadna różnica).







I dopóki nie będę miał na kogo
głosować, dopóty głosował nie będę.



Nie zapominając o fakcie, że
powszechna demokracja jest zupełnie idiotycznym ustrojem i czym
prędzej należy zastąpić ją ustrojem właściwym. Czyli monarchią
dziedziczną.

 




A jak wygląda wynik najlepszej partii,
która wybory podobno wygrała?


19,9 %. Tylu właśnie uprawnionych do
głosowania wyborców zagłosowało na PO. Wejdą w koalicję z PSL
(3,9 %), będą mieli razem 23,8 %.


Dokładnie taka mniejszość, przy
założeniu koalicji PO-PSL, będzie trzymać ten kraj za pysk do
kolejnych wyborów. Po których, dla odmiany, nic się nie zmieni.


Mniejszość będzie narzucała swą
wolę większości i nazywała to demokracją.


Sto pociech doprawdy.

 

Rymasz





http://rymasz.salon24.pl/349866,kto-ogarnia-te-kuwete


  • RSS