Kącik Rymasza

O życiu i w ogóle

Wpisy z okresu: 5.2011

Otaczająca
nas rzeczywistość to fikcja, fantom, ułuda. A ponieważ to co
wydaje nam się, że widzimy, słyszymy i czujemy jest jedynie
wirtualną iluzją wyprodukowanym przez nasze zmysły i mózg, tak
naprawdę doświadczamy iluzji iluzji.


Nie
ma już realnego świata. Nie ma już rzeczywistości. Spełniło się
marzenie Krzysztofa Kononowicza. Nie ma już niczego.


Co
dzieje się naprawdę na świecie? Nie wiemy. Wiemy tylko to, co
pokazuje telewizor. Medialna papka, która karmione są zmysły
telewidzów ma z rzeczywistością tyle wspólnego ile Donald Tusk z
przyzwoitością.


Ile
tak naprawdę mamy pieniędzy? Nie wiemy. Wiemy tylko, że w naszym
portfelu jest kilka banknotów, a na koncie jakaś wirtualna kwota
zapisana za pomocą zer i jedynek. Odkąd zniesiono parytet złota,
odkąd państwa jak oszalałe zaczęły drukować hektary papieru i
nazywać je pieniędzmi, choć tak naprawdę w żaden sposób nie są
powiązane z żadną realną wartością, odkąd banki zaczęły owe
„pieniądze” wirtualnie i w nieskończoność mnożyć za pomocą
coraz bardziej skomplikowanych narzędzi finansowych, pieniądz
przestał być pieniądzem. Złoto jest rzeczywiste, zatem złoty
pieniądz, bądź też pieniądz realnie powiązany z wartością
zdeponowanego w skarbcu złota, był prawdziwy. Miał prawdziwą
wartość. Dziś dowolna waluta w ciągu chwili może stać się
bezwartościowa. Czekająca nas w nieodległej przyszłości
prawdziwa katastrofa ekonomiczna to wszystkim boleśnie unaoczni.
Pieniądz związany ze złotem miał zawsze wartość i nigdy nie
stawał się kupką bezwartościowego metalu. A za czas jakiś,
zobaczycie, w portfelach będziecie mieli stertę bezwartościowych
papierków, a na kontach mnóstwo bezwartościowych zer i jedynek.
Wartość dzisiejszych pieniędzy jest iluzją, mającą z
rzeczywistością tyle wspólnego ile Aleksander Kwaśniewski z
wstrzemięźliwością.


Ile
cokolwiek jest naprawdę warte? Nie wiemy. Wiemy jaką to czy owo ma
cenę, ale ile jest warte nie wiemy, bo, pomijając wirtualność
współczesnych pieniędzy, w dobie niszczącego świat socjalizmu
nie znamy wartości żadnego produktu. Wszystko ma jakąś cenę, ale
ile naprawdę jest warte? I kosztowałby cukier, gdyby cenę obedrzeć
z dopłat i subwencji? Jaka byłaby cena benzyny sauté, bez akcyzy i
podtku? Jedyną możliwością ustalenia prawdziwej ceny
jakiegokolwiek produktu jest wolny rynek, a współczesna gospodarka
(polska, europejska, światowa) ma z wolnym rynkiem tyle wspólnego
ile Bronisław Komorowski z błyskotliwością.


Jakie
jest współczesne prawo? Zamiast prawa są masowo produkowane
miliardy ustaw, rozporządzeń, dyrektyw, orzeczeń, interpretacji,
stanowisk, zmian, modyfikacji. Dotyczą wszystkiego i przede
wszystkim podlegają nieustannym zmianom i nieustannemu,
niekontrolowanemu przyrostowi. Trudno ten zalew „prawa” nazywać
prawem. Demokratycznie wybierana władza nadała sobie samozwańczo
dyktatorski przywilej stanowienia „prawa” i zapomniała się w
swym zapale niczym seksoholik na orgii. Prawo, które powinno być
proste, zrozumiałe i niezmienne, które powinno być fundamentem na
jakim buduje się ład, buduje się cywilizację, jest plątaniną
wzajemnie sprzecznych paragrafów. Próba skodyfikowania wszystkiego
kończy się chaosem i ma z prawem tyle wspólnego ile Waldemar
Pawlak z charyzmą.


Jakie
są wartości współczesnego świata? A te akurat nie są iluzją.
Są jasne. Zabić tradycyjne wartości, splugawić Boga, honor,
ojczyznę, przyzwoitość. Na wszystkie możliwe sposoby, propagować
plugastwo i zalewać świat plugastwem, promować pętaków i zalewać
świat pętakami. Tyle tylko, że te „wartości” mają z
prawdziwymi wartościami, dzięki którym może powstać cokolwiek
wartościowego, tyle wspólnego ile ja z optymizmem.


Czy
ktokolwiek podejmie próbę minimalnego choć podniesienia mnie na
duchu? Coraz czarniej to wszystko widzę i jakiekolwiek światełko w
tunelu przyjmę z wdzięcznością.


Rymasz

Największą
zorganizowaną organizacją przestępczą w Polsce jest Rząd
Rzeczypospolitej Polskiej. Wielkość rabunku jakiego dokonuje
sprawia, że nie ma praktycznie żadnej konkurencji. Dba zresztą o
to skrupulatnie.



To
banalna i oczywista konstatacja. Donald Tusk jest hersztem
największej zbrojnej bandyckiej szajki w tym kraju. Godnie zastępuje
swoich poprzedników: Belkę, Buzka, Cimoszewicza, Kaczyńskiego,
Kiszczaka, Marcinkiewicza, Mazowieckiego, Millera, Oleksego,
Olszewskiego, Pawlaka, Suchocką, byle tylko przy III RP zgodnie z
rosnącym porządkiem alfabetycznym pozostać. Tak naprawdę premier
RP zarządza tym przestępczym kartelem w triumwiracie, na spółkę
z prezydentem RP i marszałkiem sejmu RP, ale rolę ma zdecydowanie
kierowniczą i sprawczą. Zatem uproszczenie zasadne.



SKALA
RABUNKU

Rząd
w formie najrozmaitszych wymuszanych bezwzględnym przymusem
podatków, akcyz, ceł, opłat, abonamentów, myt i składek kradnie
rok w rok ponad 80% tego co uczciwie pracujący ludzie zarobili.
Tusk, podobnie jak jego poprzednicy, nas ograbia. Zabiera nasze
pieniądze.



Gdy
do twojego domu przychodzi bydlę mające za plecami uzbrojonych
oprychów i informuje cię, że od jutra musisz mu płacić 1.000 zł
za „opiekę”, a jak nie, to jego chłopcy już będą wiedzieli
jak ci życie zrujnować, to zasadnie przypuszczasz, że masz do
czynienia z przestępcami. Gdy ten sam bandzior informuje cię, że
za przywilej zakupienia bułki musisz mu za każdą płacić 30
groszy ekstra, to się wątpliwości pozbywasz już całkowicie. A
gdy doda, że za prawo do posiadania telewizora masz bulić
miesięczny ryczałt, to zaczynasz krzyczeć z bezsilności. I
czekasz kiedy każe ci bulić abonament za żelazko.

Dlatego
też ja nie mam żadnych wątpliwości, że władający RP triumwirat
to zorganizowana grupa przestępcza. Robią dokładnie to samo co
każda mniejsza grupa, którą sami definiują jako przestępcza,
wypełniają więc wszelkie kryteria własnej definicji
zorganizowanej przestępczości.

Nie
pytając mnie o zdanie, pod przymusem, stosując groźby karalne,
rabują moją własność, pod pozorem świadczenia rozmaitych usług:
ochroniarskich, medycznych, ubezpieczeniowych, sądowniczych,
prawodawczych i jakich tylko uda im się zmyślić.

Nie
jest to wyłudzanie pieniędzy, bowiem rządy RP stosują przy
grabieży bezpośrednią przemoc.



METODY
RABUNKU

Rabunek
polega na tym na przykład, że rząd RP jednostronnie zawiera z tobą
przymusową „umowę” dotyczącą np. twojej emerytury. Owa
„umowa” polega na tym, że ty musisz regularnie płacić tzw.
składkę na poczet przyszłego świadczenia, natomiast rząd RP nie
gwarantuje ani jego wielkości, ani zasad jego wypłacania. Co więcej
– w każdej chwili, pod dowolnym pretekstem, może warunki
wypłacania owego świadczenia jednostronnie zmienić. Identyczne
warunki obowiązują rząd w przypadku „umów” dotyczących
świadczenia innych usług ubezpieczeniowych, zdrowotnych czy
ochroniarskich. Dodatkowo należy wspomnieć o tym, że wszystkie
zgłaszane przez nas wątpliwości dotyczące owych „umów”
rozstrzygane są przez urzędnicze służby działające na zlecenia
rządu RP (urzędnikom – każdy sędzia to urzędnik – pensje
zatwierdza i płaci premier RP). Miłego składania reklamacji, skarg
i wniosków życzę zatem.



Czy
to się czymś różni od działania mafii? Nie różni. Mafia
obiecuje coś, zmusza cię do płacenia za to coś, a potem i tak
robi co chce, cały czas pobierając ustaloną opłatę. Jedyne co w
obu przypadkach jest zagwarantowane, to to, że opłata będzie
regularnie rosnąć.



Rząd
RP reglamentuje produkcję alkoholu, papierosów czy benzyny i każe
sobie płacić stosowny haracz za wytwarzanie i obrót tymi
produktami. Oczywiście jednostronnie – to naczelna reguła.
Pryncypium.

Ale
nie dotyczy to tylko tych trzech wymienionych dóbr. One (nie tylko
one oczywiście) są obciążone ekstra daniną, czyli akcyzą. Od
obrotu wszystkimi produkowanymi dobrami (niezależnie czy to
materialnymi czy usługami) reżim RP pobiera tzw. haracz
pośredni, który tak czy siak płaci nabywca.

Każdy
uzyskany przez obywatela czy podmiot gospodarczy przychód też
obciążony jest przymusową daniną. Ustalaną oczywiście
jednostronnie przez reżim.



Jeszcze
raz. Z zarobionych przeze mnie pieniędzy, rząd RP pozostawia do
mojej dyspozycji mniej niż 20%. Mniej niż jedną piątą.
Kieszonkowe takie.

Uczciwie
pracowałem, uczciwie zarobiłem na krowę. Rząd mówi: „Masz
chłopaku ogon, łeb i nogi i podziękuj za łaskawość. A cesarzowi
zostaw co cesarskie.”.



BEZKARNOŚĆ

Tym
co gwarantuje bezkarność rządowi RP, czyli reżimowi aktualnie
okupującemu autonomię polską na terenie państwa Unia Europejska,
jest monopol na przemoc. To ów monopol otwiera szerokie wrota dla
wszystkich sposobów rabunku dokonywanego przez największą grupę
przestępczą w RP.

Do
monopolu na przemoc dochodzi monopol na ustalanie i interpretację
tzw. prawa. Monopol ów polega na tym, że każde prawo rząd może w
dowolnej chwili zmienić. W dowolnej chwili może też ustanowić
jakiekolwiek prawo dotyczące czegokolwiek. Rząd Tuska
wyspecjalizował się w instrumentalnym traktowania tzw. prawa
wybitnie i kiedy trzeba w pięć minut pichci na kolanie tzw. ustawę
i legalizuje swoje bezprawne jeszcze wczoraj działania. W tej
rzeczywistości okupantowi wolno w zasadzie wszystko.

Np.
utworzyć monopol na sprzedaż substancji psychoaktywnych. Rząd
ustala które substancje wolno sprzedawać i od każdego grama i
każdego mililitra dozwolonych substancji odurzających pobiera
haracz. Konkurencję bezlitośnie niszczy dzięki monopolowi na
przemoc i prawodawstwo. Pamiętacie jak brutalnie rząd Tuska
zniszczył konkurencję dopalaczową, brutalnie i na wszystkich
frontach korzystając z posiadanych monopoli?

Obywatele
zostali praktycznie pozbawieni możliwości obrony przed działaniami
władzy. O ile teoretycznie przed zwykłym, niepaństwowym złodziejem
możesz się w ograniczonym zakresie bronić (rząd skrupulatnie
pilnuje by tylko członkowie jego gangu byli legalnie uzbrojeni,
ograniczając uczciwym ludziom dostęp do broni na wszystkie możliwe
sposoby), o tyle przed złodziejem państwowym już się nie
obronisz. Rząd swoich funkcjonariuszy otacza immunitetami. Urzędnik
skarbowy może zrujnować uczciwą firmę przez nieuczciwie naliczony
haracz, ale odpowiedzialności za swą decyzję nie ponosi.

Urzędnik
może wydać niepoprawną decyzję na budowę, ale jej konsekwencje
obciążają obywatel, nie urzędnika. Pomijam przy tym absurd, z
którym w tym kretyńskim systemie wszyscy przechodzą do porządku
dziennego – co do jasnej cholery temu państwu do tego co chcę
zbudować na swojej ziemi i za swoje pieniądze!?



SKALA
BEZWZGLĘDNOŚCI

Najgorsze
jest to, że władza pozbawia nas nie tylko majątku. Bezkarnie
kradną też naszą prywatność, nasze rodziny (bez wahania stosują
kidnaping). nasz czas i przede wszystkim naszą wolność. A ponieważ
nie można być trochę wolnym, zatem oczywistym jest, że jesteśmy
niewolnikami.

Tak,
pogódźcie się z tym, że żyjemy w czasach „oświeconego”
niewolnictwa.

Rząd
wymaga, by nasze dzieci pod przymusem rozpoczynały naukę w szkole
od szóstego roku życia. Czyją własnością są zatem nasze
dzieci, skoro nie my decydujemy o tym co im wolno, a czego nie?
Oczywiście, że rządu. To on kazał wam je zaszczepić, to on może
wam je odebrać, jeśli stwierdzi, ze niedostatecznie wypełniacie
jego zalecenia odnośnie wychowania.

Przecież
to kidnaping.

Rząd
ingeruje w każdą dobrowolną umowę, którą zawierają obywatele,
pobierając przy każdej takiej okazji prowizję.

Brutalnie
kradnie waszą własność, podważając prawo do dziedziczenia i
opodatkowując spadki i darowizny. Kradnie wam nawet do 12%!!! Za co?
Za to, że dziedziczycie.

Ale
czego można oczekiwać od mafii?

Nie
wolno wam podjąć żadnej suwerennej decyzji dotyczącej waszej
własności niezależnie od tego czy to wasze dziecko, wasza
nieruchomość, wasze zwierzę czy cokolwiek innego. Rząd rości
sobie prawo ograniczania waszych decyzji, usiłuje je regulować,
każdą waszą działalność karze dodatkową opłatą, ale za
wszystkie konsekwencje tych decyzji odpowiadacie wy i tylko wy.

Uczciwe,
prawda?



BEZCZELNOŚĆ
I POGARDA

Rząd
nie ma problemów, by zmusić was do wszystkiego co uzna za słuszne.

Wymyśla
spis powszechny, więc wymyśla też prawo, które nakłada na
obywateli obowiązek składania zeznań. Gwałciciel dwunastolatki
może odmówić składania zeznań – wolny, uczciwy obywatel
wybrany do przesłuchania przez państwowego rachmistrza już nie. Bo
tak.

Rząd
potrzebuje pieniędzy na własną działalność, więc zwiększa
zatrudnienie i kosztami obciąża was, zwiększając poprzez kolejne
przymusy wartość pobieranego haraczu.

Kasy
brakuje dalej? Zaciąga, nie pytając was o zdanie długi, które wy
będziecie spłacać. A potem wasze dzieci. Tak, to nie rząd Tuska
będzie spłacał kredyty, które Tusk zaciąga codziennie na
prowadzenie bieżącej działalności organizacji przestępczej na
czele której stoi. To wy je spłacicie.



Nie
wiem jak wy, ale ja mam już dość władzy tej szajki, niezależnie,
czy na jej czele będzie stał Tusk, Kaczyński, Napieralski czy
Pawlak. Nie godzę się na rządy bandytów. Nie godzę się na
pogardę i bezczelność z jaką mnie traktują i z jaką mnie
okradają, uśmiechając się przy tym grzecznie i tłumacząc, ze to
dla mojego dobra.



Tylko
co więcej pozostało mi poza tą dziecięcą i zabawną w sumie
niezgodą? Oczywiście nie pójdę na żadne wybory, bo swoim głosem
nie będę legitymizował rządów przestępców, a przecież,
niezależnie od wyniku, takie właśnie nas czekają…

Co
wynika z mojej niezgody na ten upadlający ludzi system?

Nic
nie wynika. Ten system wygrał na całym świecie. Jest jak gangrena,
jak rak.

Panie,
miej nas w swojej opiece.

Co
poza tą wiarą zostało? Nawet ateiście?



Rymasz

Costante Pasodoble o Szczuce: Jest głupia, brzydka i nie ma racji.

Pesymista to
malkontent, który popadłszy w tarapaty, z ponurą miną głosi, że
gorzej niż jest to już być nie może. Optymista natomiast
odpowiada radośnie „Ależ może, może!”. Jeśli chodzi o
Polskę, jestem optymistą. Może być gorzej niż jest.



Jagustynka z „Chłopów”
literackiego noblisty Reymonta co i raz ludową mądrością lubiła
błysnąć. „Jaki korzeń taka nać, taka córka jaka mać”
mawiała na przykład. Słusznie. Gabinet Donalda Tuska ma te same
zalety i wady, co szef. Co korzeń, z którego wyrasta.



JAKI PREMIER, TAKI RZĄD



Do zalet należy
prowadzenie skutecznej walki z polityczną opozycją na wszystkich
frontach, sprawne tuszowanie własnych zaniedbań i wpadek, do
perfekcji opanowane odwracanie uwagi tzw. opinii społecznej od
realnych problemów, umiejętność generowania w umysłach tejże
opinii społecznej problemów urojonych, czyli nieistniejących. Mają
peowcy smykałkę do robienia pijaru, czyli tworzenia wrażenia, że
kostropata garbuska to długonoga piękność o gładkich policzkach
i pośladkach. I odwrotnie. Przewrotnie, nikt im nie wmówi, że
białe jest białe, a czarne jest czarne. Jeśli ktoś udowodni, że
zalety reżimu Tuska różnią się czymkolwiek od zalet reżimu
Łukaszenki to jest prawdziwym mistrzem dialektyki!

Do wad należy
niewątpliwie graniczące z nerwicą natręctw skupienie się
wyłącznie na robieniu dobrego wrażenia i przerzuceniu wszelkich
dostępnych dywizji na ten właśnie odcinek frontu.

Rząd Tuska to zbieranina
picerów, tchórzy i kłamców. Szef daje wszystkim przykład, więc
czego od nich oczekiwać? Liczy się tylko to co tu i teraz. Nie ma
myślenia propaństwowego, tworzenia planów, dalekosiężnej
polityki międzynarodowej, zwalczania patologii wewnętrznych, troski
o bezbronnych wobec państwowego molocha poddanych. Jest zwiększanie
podatków, zaciąganie kolejnych długów na koszt przyszłych
pokoleń, zwiększanie kadr urzędniczych reżimu, konserwowanie
pookrągłostołowego status quo, ergo jest konsekwentne
doprowadzanie państwa do katastrofy. Bo ważna jest tylko walka o
przetrwanie. I z fanfarami ogłaszane inwestycje – dał nam
przykład Gierek jak inwestować mamy. Zeżreć zapasy, zamknąć
oczy i modlić się byle nie pieprznęło, dopóki nas znów nie
wybiorą. A potem? Zobaczy się.

W tym są naprawdę
doskonali. A wytresowane w nienawiści do kaczyzmu zastępy wyborców
im cały czas wierzą i ufają.



JEDNA KATASTROFA, WIELE
ŚLEDZTW



10 kwietnia 2010 roku, na
rosyjskim lotnisku Smoleńsk-Sewiernyj, naprowadzany we mgle przez
obsługę naziemną polski samolot wojskowy z polskim prezydentem,
dowództwem polskiej armii, szeregiem ważnych funkcjonariuszy
państwowych i działaczy społecznych, osobami towarzyszącymi i
załogą rozbił się podczas próbnego podejścia do lądowania,
czyli podejścia do wysokości podjęcia decyzji. Załoga decyzję
podjęła i postanowiła podejście przerwać. Kilka chwil później
samolot runął na ziemię.

Tyle wiemy. Cała reszta
pozostaje nierozwikłana. I pewnie taka już pozostanie. Nie poznamy
przyczyn tej katastrofy, nie dowiemy się jaki dokładnie splot
wydarzeń oraz ludzkich decyzji do niej doprowadził. Rząd polski
zgodził się na uznanie wojskowego lotu za lot cywilny i oddał
prowadzenie dochodzenia Rosjanom na podstawie załącznika do
Konwencji Chicagowskiej. Nie wiadomo kto podjął te decyzje w
kancelarii premiera RP.

Jakie śledztwa podjęto
mocą decyzji niewiadomego autorstwa? Rój cały. Śledztwo
prowadzone przez wybitnie międzynarodową rosyjską komisję MAK i
rosyjskie Ministerstwo Obrony. Śledztwo rosyjskiej prokuratury.
Śledztwa polskie – prokuratorskie i Komisji Badania Wypadków
Lotniczych Lotnictwa Państwowego.



ŚLEDZTWO I RAPORT MAK



Profesjonalne rosyjskie
śledztwo polegało na tym, że z miejsca katastrofy pozbierano
(przepraszam za dosadność, ale nie można tego barbarzyństwa
opisywać w białych rękawiczkach) co większe kawałki ciał ofiar
katastrofy, co większe kawałki rozbitego samolotu oraz co większe
przedmioty. Co większe szczątki ludzkie wywieziono do Moskwy i po
zbadaniu przez rosyjskich patologów wysłano do Polski w
zalutowanych trumnach, tłumacząc to wymogami sanitarnymi. Część
znalezionych przedmiotów oddano rodzinom, pozostałe zatrzymując na
potrzeby śledztwa. Resztki maszyny będącej własnością państwa
polskiego zwalono na kupę na lotnisku (wcześniej tnąc na kawałki
i dewastując na inne sposoby), poczekano, aż na świeżym powietrzu
zardzewieją, po czym przykryto plandeką, na brzegach obciążoną
starymi oponami. Niech gnije.

Inne działania to
szukanie uzasadnień do werdyktu, który wydano tuż po tragedii: za
katastrofę odpowiadają polscy piloci, którzy rozbili maszynę pod
presją przełożonych.

Nie składano po
kawałeczku wraku, co jest standardem w przypadku lotniczych
katastrof w całym cywilizowanym świecie. Nie badano pieczołowicie
każdej ocalałej części, każdego metra kabla. Zaniedbań w
działaniu rosyjskich służb naziemnych nie doszukiwano się, wręcz
przeciwnie, przecież maładcy pracowali wartko, sprawnie i pa
strogim prawiłam awiacjonnowo iskustwa. Lotnisko było wyposażone
dobrze, działania służb ratowniczych wzorowe – na cóż więc
tracić czas? Samolot rosyjskiej produkcji sprawny, po co więc
zbierać i badać jego szczątki? Gdyby nie te durne Paljaki i ten
ich priezidient awantjurist, katastrofy by nie było…

Donald Tusk splunięcie
prosto w twarz zniósł dzielnie i z godnością. Podobnie jak
dzielnie i z godnością zniósł transportowanie się w roli
statysty na miejsce katastrofy, bez pytania o zdanie i ewentualne
oczekiwania. I dobrze wiedział co robi. Bo Rosjanie się na chwilę
obecną MAKiem wypstrykali, a teraz ruch jest po stronie Tuska. I on
go wykona. W stosownym czasie.



CZYJ RAPORT LEPSZY ?



Raport polskiej komisji
pod nadzorem ministra Millera obiecano opublikować przed rocznicą
katastrofy. Nie udało się. Do wyborów jeszcze 6 miesięcy. Kiedy
więc raport będzie? Przed wyborami. A co w nim będzie? Wszystko
to, co skrzętnie pomija raport MAK.



Bałagan w rosyjskich
procedurach. Łamanie tych procedur przez personel naziemny.
Kompletny chaos w budzie zwanej wieżą kontroli lotów. Złe
naprowadzanie do podejścia. Naciski przełożonych na kontrolerów.
Tragiczny stan techniczny lotniska i jego fatalna infrastruktura.
Dokładanie lamp i kabli już po katastrofie. Fatalna praca służb
na miejscu katastrofy. Złe zabezpieczenie terenu. Kradzieże
przedmiotów należących do ofiar. Niedbalstwo przy zbieraniu
dowodów. Urobek polskich archeologów z kilogramami kawałków ofiar
i samolotu. Celowe niszczenie materiału dowodowego. Zaniechanie
badań szczątków wraku. Wyliczenie wszystkich błędów i
przekłamań raportu MAK. Możliwe zafałszowanie zapisów z czarnych
skrzynek przekazanych Polakom.



Raport polski będzie
stanowczy, mocny, w zdecydowanej opozycji do międzynarodowego
rosyjskiego raportu MAK. Będzie kładł nacisk na hipotezę, że do
katastrofy doprowadziła zła praca służb naziemnych i bardzo
prawdopodobna awaria świeżo wyremontowanej przez Rosjan maszyny
(przyrządów, automatyki i mechaniki). Dobrze oprawiony
multimedialnie raport zostanie w spektakularnej prezentacji
przedstawiony światu, a życzliwa polska publiczność będzie
wyklaskiwać premiera Tuska przez pozostałe do wyborów dni. Od rana
do wieczora. Że taki twardy, że stanowczy, że mąż stanu, że się
postawił i postawił na swoim, i doprowadził do ujawnienia prawdy o
tragedii.

O lawinowo narastającym
pojednaniu polsko-rosyjskim na chwilę się zapomni. O tym, że
kontestowanie raportu MAK to oszołomstwo też się zapomni. Jak i o
tym, że to Tusk (lub ktoś w jego imieniu – naprawdę nie wiadomo)
zgodził się na takie prowadzenie dochodzenia przez stanowczo
zarządzane służby rosyjskie, że dzięki tej decyzji murszejący i
pocięty na kawałki wrak tupolewa ma już tylko wartość
historyczną, nie dowodową, że o samodzielnym przebadaniu czarnych
skrzynek możemy pomarzyć i w dalszym ciągu grzecznie prosić, a
zostaje nam wsłuchiwanie się w nagrania otrzymane od Rosjan… O
tym nie będzie.

Będzie o protestach
strony polskiej. O olewaniu tych protestów też już nie będzie.



Świat zaś dowie się
tyle, ile już wie.

Tego mianowicie, że
wobec sytuacji, która jest czymś więcej niż tylko zarządzaniem
kadrami we własnej partii, premier Tusk popada w stupor. Zastyga w
niemocy i czeka, aż ktoś coś wreszcie zrobi. I przyjmuje
jakiekolwiek działanie z wdzięcznością. Bo sam, przez lata
chwalony za nierobienie niczego poza sprawianiem dobrego wrażenia i
udawaniem (chociaż kto wie, czy to rzeczywiście udawanie) świetnego
samopoczucia, zatracił umiejętność działania w sytuacjach
będących czymś innym niż przecięciem wstęgi z okazji
wyremontowania czterech kilometrów powiatowej drogi.



ICH KATASTROFA, NASZ
SUKCES



W polskich mediach, a
zatem w polskiej świadomości społecznej, Donald T., zostanie
bohaterem. Jego partia wygra wybory, a jego ekipa dalej dziarsko
będzie rujnować Polskę i Polaków. Będą rządzić dzięki
przekuciu wielkiej tragedii narodowej i wielkiego skandalu z
rosyjskim dochodzeniem w swój atut. Naprawdę są dobrzy w pijarze.

Oczywiście Rosjanom
zostanie w odwodzie raport ich prokuratury. W którym znów z całą
mocą podkreślą, jak to pijany generał wraz z szalonym prezydentem
rozkazali pilotom rozbić maszynę.

Na ten raport Tusk
odpowie z kolei raportem polskiej prokuratury. Po raz kolejny
stanowczym i walącym w Rosjan jak w bęben.

A prawda?

A co to jest prawda? Jest
tu i teraz, jest walka o przetrwanie, o wybór na kolejną kadencję.
Nie potrzeba nam badań wraku samolotu, w którym na terenie co
najmniej nieprzyjaznego (by nie użyć słowa „wrogiego”) Polsce
państwa zginął polski Prezydent, nie potrzeba nam czarnych
skrzynek, nie potrzeba nam prawdy. Potrzeba nam tylko przekonać
elektorat i po raz kolejny dać się wybrać jako lek na całe zło.
Taka jest logika tej partii, taka jest logika tego, by użyć
nomenklatury rządzących, systemu. Wiara i ufność wyborców
zostaną skutecznie umocnione. A optymiści jak ja zyskają kolejny
dowód na słuszność swoich poglądów: zawsze może być gorzej
niż jest.

Jak mawiała Jagustynka:
“Żebyśta, ścierwy, pode płotem wyzdychały za moje
ukrzywdzenie!”.



Rymasz


  • RSS