Kolejny udany dzień w pracy. Pełen przygód i wyzwań.

Dziś spotkał mnie dość nietypowy przypadek, który spowodował, że zmuszony byłem zadzwonić na komendę policji w jednej z podwarszawskich miejscowości. Po telefonie, na prośbę przyjmującego zgłoszenie, następujące pismo wysłałem faksem.

„Warszawa, 2009.07.20
Do: Komenda Policji (…)

W nawiązaniu do rozmowy telefonicznej z dnia dzisiejszego informuję o możliwości popełnienia samobójstwa przez (…) PESEL (…), nr dowodu osobistego (…), zamieszkały (…).

Wyżej wymieniony jest pracownikiem firmy (…) i od dnia (…) przebywa na zwolnieniu lekarskim.

W dniu dzisiejszym o godz. 10:54 jego bezpośredni przełożony p. (…) otrzymał SMS następującej treści: „mama moja nie żyje ja tez już nie chce zyc Dzis o 7rano”. Pan (…) nie odbiera od nas telefonu przez cały dzisiejszy dzień.

W związku z powyższym, jako przełożony obydwu Panów uznałem za zasadne poinformowanie Państwa o tej nietypowej sytuacji.

Z poważaniem
Rymasz”

Po kwadransie (co do minuty!) od wysłania pisma zadzwonił p. posterunkowy by poinformować mnie, że z potencjalnym desperatem wszystko w porządku, przebywa pod opieką rodziny i policjanci z patrolu, który podjechał do jego mieszkania nie widzą niebezpieczeństwa.

Uprzejmie, miło, profesjonalnie.

Ja wiem, różnie to bywa z policją, można i na krawężnika trafić, można przez nich poszkodowanym zostać, ale ja opisuję tylko co mnie dziś spotkało.

Ulga, ale po co mi to?

Bo ja w ogóle ostatnio jakoś mam dużo z policją do czynienia.

Ze trzy miesiące temu musiałem się zameldować na komendzie, by się na zdjęciu z fotoradaru rozpoznać. Ale ponieważ się nie rozpoznałem, to tylko wydałem czym prędzej winowajcę (prowadzę buchalterię komu i kiedy pożyczam auto w pracy, więc łatwo ustalić sprawcę, nawet jak na zdjęciu niewyraźny, a chłopakowi nie zależało na punktach. Jak wiadomo w przypadkach, gdy zdjęcie niewyraźnie, mówimy, że nie wiemy kto to, bo autem dużo osób jeździ i wtedy tylko mandat bez punktów). Ale przyznać muszę, że pani policjantka miła i kulturalna.
 

Ze dwa miesiące temu zostałem telefonicznie poproszony na komendę w mojej dzielnicy w celu złożenia zeznań w sprawie kobiety, która wpadła na maskę mojego samochodu. Rety, no zgłupiałem po prostu, bo ja nie pamiętałem niczego takiego. Pan policjant zapewnił, że nie ma problemu, niech tylko do niego wpadnę na przesłuchanie, to sobie na pewno od razu wszystko przypomnę. I wiecie co? On miał rację! Przybyłem na miejsce, przesympatyczny pan przypomniał co i jak i ja sobie wszystko przypomniałem. Kilka tygodni wcześniej jechałem samochodem z Lenką z tyłu w foteliku upiętą. Powoli, bo droga wąska, równorzędna, taka osiedlowa na skraju lasku. Na drogę wybiegła jakaś kobieta i zaczęła machać witkami. Zatrzymałem się. Kobieta zaczęła krzyczeć, że pomocy i ratunku, i w ogóle. Jakiś facet, który stał na drodze z tyłu za moim samochodem powiedział „Co sceny robisz, wracaj do domu”, ale nie pomogło i kobieta dalej panikowała. Gość się odwrócił na pięcie, wsiadł do swojej bryki i odjechał. Ja zaproponował tej kobiecie, że ją podwiozę, wsiadła, zaczęła ciut spazmować, aż mi się dziecko przestraszyło i popłakało. To dała jej ta pani długopis. Podwiozłem ją ze 200 metrów dosłownie i dowiedziałem się w tym czasie, że ten chłop to złodziej, miliony nakradł, a ona księdzu o tym nawet mówiła i o rety. Nagadała i wysiadła, a ja o sprawie na drugi dzień zapomniałem, bo i co tu pamiętać?

A teraz najlepsze.

Ta kobieta złożyła na policji zawiadomienie o tym, że ją ten facet (mąż chyba były) prześladuje strasznie i ja byłem ważnym świadkiem w sprawie, bo widziałem to prześladowanie. Po moich zeznaniach prokurator chyba sprawę umorzył, bo już więcej wezwań nie było. Policja mnie po numerach namierzyła, bo ta kobieta zeznała, że zatrzymał się pan z dzieckiem czarnym samochodem o numerach takich i takich. Numery zapamiętała co do cyferki. Tylko kolor samochodu pomyliła, bo granatowy był nie czarny.

Czujecie?

Kobieta w silnym afekcie, która zapamiętuje numer, ale myli kolor auta!

Jak dla mnie w przyrodzie takie mutantki nie występują, chyba, że są naciągaczkami, które od razu wiedzą, że wykorzystają świadka i skupiają się tylko na zapamiętaniu numeru, resztę ignorując.

Rymasz