Kącik Rymasza

O życiu i w ogóle

Wpisy z okresu: 9.2008

Jesienna Pani odziana w liście
(kolor złocisty - niegdyś zielony)
Suknia ze słoty - Ach! Zajebiście!
Z mgieł rannych woal, pieknie zroszony
 
Upały poszły, chłód niesie Pani
Słońcem czasami zza chmur zabłyśnie
Pogoda całkiem jest już do bani
Pani Jesienna, a niech Cię ściśnie!
 
Gdzieś tu się pchała, dziwko zapchlona?
Kto Cię tu prosił suko parszywa?
Trawa już zdycha zgniłozielona
Stokrotka także całkiem nieżywa
 
W cyklu pór roku Jesień nadchodzi
Tak jak co roku w naszym klimacie
Dziewczyny marzną bo świat się chłodzi
I zamiast stringów z barchanu gacie
 
Jeśli to tylko prawo natury
To ja w pokorze się z nim pogodzę
Lecz jeśli to są celowe bzdury
To ja się na kimś zawiodłem srodze

Igor

Moja córka coraz bardziej zaczyna przypominać moją Żonę, a swoją Mamę. Chodzi przez cały dzień po domu, nie przestając nawet na sekundę nawijać, a ja za cholerę nie wiem, o co jej tak naprawdę chodzi! ;-DDD

„Jaki korzeń, taka nać, taka córka, jaka mać.”
„Chłopi” Reymont,  ustami Jagustynki.

Igor

Mamma Mia!

9 komentarzy

O matko moja!!!
Jedyne co broni się w tym filmie to piosenki ABBY i to nie dlatego, że na nowo wybitnie zinterpretowane i zaśpiewane, ale MIMO TEGO, że zinterpretowane i zaśpiewane w większości fatalnie, co świadczy tylko i wyłacznie o ich genialności.

Reszta powinna byc milczeniem, ale ponieważ wszyscy piszczą z uciechy, że taki radosny, optymistyczny i kolorowy musical, z piękną historią o najróżniejszych konsekwencjach życiowych wyborów, to nie zmilczę.

Po pierwsze: świadomym zabiegiem w filmie jest to, że znaczna część piosenek zaśpiewana jest nieczysto, słabiutkimi głosikami. Takie oczko puszczone do widza. Pech polega na tym, że Agnetha i Frida dysponowały czystymi, mocnymi głosami i gdy zestawimy oryginalne wykonania z tymi z filmu, to jedyne czego się dowiadujemy, to to, że te fałsze to kiepski pomysł.

Po drugie: to co ze śpiewem zrobiono też z choreografią. Tu nie za równo, ten się potknie, tamta o coś zahaczy. To ma być musical??? Nie przemawia do mnie ten pomysł.

Po trzecie: fabuła, która jest tu tylko pretekstem do wykonania jak największej ilości piosenek ABBY, ale która jednak niestety jest. Współczesna i postępowa jak najbardziej.

UWAGA, SPOILERY!!!

Córka jest wdzięczna mamusi, za to, że ta w młodości pieprzyła się z kim popadnie, w związku z czym córcia ojca w życiu nie widziała, za to na zasadzie chybił trafił ma wybór z większej puli, w której, co w dzisiejszych czasach najzupełniej oczywiste, jest jeden homik.
Zamiast ślubu mamy wyznanie, że ona go tak kocha, że nie będzie karać go małżeństwem, co niedoszły mąż przyjmuje z wdzięcznością. W imię tej ich wielkiej miłości oczywiście.
Jest i wyrzekanie na ponurą i powodujacą niepotrzebne wyrzuty sumienia katolicką matkę, która ma za córce, że ta z wakacji wróciła z bezpańskim brzuchem i długą listą potencjalnych kandydatów na tatusia. Bo serce nie sługa i jakoś tak powychodziło, że w poniedziałek jeden, a w piątek inny. Każdemu sie zdarza, nie? A ta podła matka zamiast się ucieszyć, tylko się tepo i po katolicku czepia.
Poza niedobrą matką nikomu to nie przeszkadza, z księdzem włącznie, bo przecież najważniejsze, że z setką nie spała.

Ja jednak przy fabułach współczesnych filmach o „miłości” wymiękam.
Przy tym zaś filmie wymiekłem podwójnie, bo od początku do końca pastwił się nie tylko nad moim poczuciem przyzwoitości, ale przede wszystkim nad piosenkami mojej ulubionej ABBY.

Igor

Kolega 1: Idę Nowym Światem w sobotę w południe. Ludzi tysiące, knajpa przy knajpie, pańskie skórki i obwarzanki na straganach, jakiś grajek z kobzą i malarz jeden przy drugim. Tak sie zaciekawiłem po ile te ich obrazki. Taki jeden nie za duży z koniem był, bez ramy, samo płótno, w życiu bym takiego nie kupił, ale pytam artystę z ciekawości „Ile za tego konika?”, a on mi „Dwa tysiące”.
Kolega 2: Chyba, kurwa, z rodowodem ten konik!

;-DDD


Igor


  • RSS