Latanie samolotem pasażerskim jest nudne jak polskie filmy, których nikt nie chce oglądać, poza kolegami reżysera z branży. Nie, w zasadzie to pieprzę głupoty. Polskie filmy są nudniejsze. Nie ma takiej możliwości, żebym kiedyś zrozumiał, dlaczego ktoś z własnej nieprzymuszonej woli miałby wydać swoje ciężko zarobione pieniądze na to, by zakupić bilet i wysiedzieć półtorej godziny w kinie, oglądając polski film. Zdaje się, że nie ja jeden tak mam, a ponieważ polscy filmowcy mimo wszystko palcem robieni nie są, to też na to wpadli. Dlatego siedli w kupie i wymyślili, że polskie filmy to dzieła sztuki są, niezmiernie ważne dla duchowego życia Narodu. Bez polskich filmów Polacy stracą swą tożsamość i do końca pogrążą się w swoich zaściankowych, prowincjonalnych, chrześcijańskich światopoglądach. Degrengolada zeżre Naród. Dlatego polskie filmy należy kręcić, kręcić, kręcić. Ponieważ nikt przy zdrowych zmysłach nie da złamanego grosza na produkcję przygnębiającego gówna, na którym nikt przy zdrowych zmysłach nie wysiedzi do końca nawet za dopłatą, to produkcję polskich filmów należy wspierać środkami z budżetu państwa. Wspieranie działalności kogokolwiek środkami z budżetu państwa to, po przetłumaczeniu na polski z partyjnej nowomowy każdej koalicji rządzącej tym krajem od siedemnastu lat, nic innego jak okradanie jednych grup zawodowych kosztem innych. Jeśli chodzi o utrzymywanie z moich podatków policji i wojska to ja się zgadzam. Ale jeżeli chodzi o rolników, górników, filmowców, konduktorów PKP i innych to już niekoniecznie. Ja odkąd zacząłem pracę, to kapytalysta chce mnie zatrudniać jedynie dopóki zarabiam dla niego więcej pieniędzy, niż on mi potem płaci. Dlatego rządy to mnie okradają, a nie dla mnie kradną. Dobra, ten wykład zostawię na kiedy indziej.
Największym producentem polskich filmów jest telewizja publiczna, która jak wiadomo finansowana jest w znacznej mierze za pomocą pieniędzy pochodzących z podatku, który żartobliwie nazywano abonamentem. Nie rozumiem i nie planuję zrozumieć, dlaczego posiadanie radia i telewizora jest opodatkowane, a posiadanie odtwarzacza mp3 z radiem oraz komputera z dostępem do internetu, umożliwiającego słuchanie audycji radiowych i oglądanie programów TV, jeszcze nie. Niedopatrzenie ustawodawcy jak sadzę. Jednakowoż mam tu tyle do gadania ile polski patriota za hitlerowskiej i sowieckiej okupacji. Nikt mnie o zdanie nie pyta, tylko za pieniądze z moich podatków powołuje kolejne zajebiście ważne instytuty sztuki filmowej, oraz produkuje kolejne polskie filmy, które wszyscy mają w dupie. Wszyscy poza branżą, która organizuje sobie różne festiwale i przyznaje nawzajem różne Bardzo Ważne Nagrody i Wyróżnienia. W jury siedzą znajomi wszystkich biorących udział w konkursie, więc wcześniej czy później każdy jakąś nagrodę dostanie i będzie się potem mógł zrewanżować, gdy kolejnym razem to on będzie jurorem. Najważniejsze to mieć dobre samopoczucie i nie zwracać uwagi na rzeczywistość. Filmowcy mają w tym wprawę jak nikt inny przecież. Tyle o polskich filmach, bo przecież miało być o lataniu samolotami pasażerskimi.
Więc, od którego podobno nie zaczyna się zdania, jest ono nudne. Na początku zatyka uszy, rzuca, żołądek i błędnik się buntują, potem się uspokaja i jest jednostajnie hucząco, a na końcu jest to samo co na początku. Nic się nie dzieje i raczej nie wydarzy. Co nie zmienia faktu, że jednak miło jest człowiekowi, gdy w podróż udaje się ze schludnego, czystego, nowoczesnego lotniska i na takim samym ląduje. Ha!
cdn.
rymasz