Kącik Rymasza

O życiu i w ogóle

Sentymenty

12 komentarzy

Jedyną znaną mi istotą, która uwielbia zapach moich stóp, jest nasza kotka. Ja Król Julian, ona Mort normalnie.

 

To było tyle jeśli chodzi o lid, który nie ma żadnego związku z tym co planuję na pożegnanie z bolg.pl napisać.

Idę sobie ci ja dziś rano na zakupy. Chodnikiem. A tu na środku chodnika stoi starszy Pan (sam jestem starszy, ale ten Pan był ze 20 lat więcej zaangażowany w życie tej planety ode mnie), i patrzy. Na żurawia, który zapodaje coś tam na budowę. Wiecha już na chałupie, więc na samą górę zapodaje.

Mój Dziadek Felek, ułan 11. Pułku Ułanów Legionowych, najlepszy na świecie krawiec, najlepszy na świecie opowiadacz dykteryjek, najlepszy na świecie grzybozbieracz, najlepszy dziadek na świecie, miał identyczne hobby jak ten Pan.


https://drive.google.com/open?id=1TnGhJAoFE5GEGKAs-K-TjR6uH7oiB31j

Gdy zdrowie jeszcze pozwalało, codziennie rano brał dupę w troki i ruszał na inspekcję, co by zbadać, jak tam oni budują. To było dawno temu. To były budowle komunistyczne lub postkomunistyczne. Wtedy jedną chałupę się budowało latami. Dziś przyjdą, dziurę w wykopią i jebut pizdut łubudut stoi dom.

Takie miał mój Dziadek hobby u zmierzchu życia, żeby wiedzieć co i jak się w naszym mieście niewielkim buduje. Chodził, stawał, obserwował i zdawał relację.

 

Ale mi ten Pan dziś Dziadka Felka przypomniał. Ale ja bym chciał być mądrzejszy niż wtedy, gdy z Dziadkiem Felkiem mogłem rozmawiać.

Hasanie z Dziadkiem jako brzdąc, wycieczki rowerowe, wyprawy na grzyby, słuchanie opowieści.

Tyle wiem, a gówno wiem.

Dzięki niemu na studia mnie było stać. Z robótek ręcznych sponsorował.

Dzięki Dziadkowi Felkowi (między innymi ofkors, ale to szpica liderów) jestem takim, a nie innym Igorem.

 

Powołali do wojska, do ułanów. Odsłużył. Dwie kobyłki miał. W 1935 chyba zaczął. Potem cywil przez chwilę. Potem mobilizacja.

Zabija wielu Niemców z karabinu maszynowego pod cmentarzem. Pytałem jak to jest zabić człowieka. Z CKMu nijak.

Ranny w głowę we wrześniu 1939 (pod Lublinem – z Ruskimi walczył???), harcerze go znoszą z pola bitwy, ucieka ze szpitala (jak??), wraca na swoje północne Mazowsze, zostaje czeladnikiem u niemieckiego krawca (mimo tego, że lewa ręka do końca życia funkcjonuje byle jak, ze względu na uraz mózgu w bitwie). Ucieka od krawca, bo go żona krawca chciała wybzykać, a za bzykanie Niemki za okupacji była czapa.

Potem poznaje Wandzię (ta też była agentka, bo z obozu pracy w Działdowie zwiała szkopom), zostaje kierownikiem sklepu, potem magazynierem, potem wraca do krawiectwa. Ostatnia poważną pracą był mój garnitur studniówkowy uszyty w  1991. Potem były tylko poprawki, bo Dziadek Felek stwierdził, że już nie ogarnia. Umysł i ręce nie te.  Za osiemdziesiątką się już wtedy meldował.

Ile jest pytań, których nie zadałem. Ilu rzeczy nie wiem i nigdy się nie dowiem.

I ten widok Pana obserwującego budowę  mi to wszystko dzisiaj w mojej głowie odtworzył w ciągu połowy sekundy.

 

Wszystkie odzywki mojego zawsze uśmiechniętego Dziadka Felka.

Kurdele bele. Jak bułkę kocham, rogala za świadka. Kurtka na wacie.

Córka je zna i używa. Pozostaną w polszczyźnie.

 

Nie ma takiej możliwości, żeby maszynę myślącą jak człowiek stworzyć.

 

A lid jednak ma jakiś związek z tym co napisałem.

Kotka mi pomagała pisać.


https://drive.google.com/open?id=166HNsjTPb3eC8JrS4CfTVNQMgYu04vXz

 

Dzięki. Wiele mi dało pisanie tutaj i rozmawianie z PT czytacielami kącika.

 

Jak Bóg pozwoli, to na koniec stycznia jeszcze napiszę dlaczego Wenecja jest stanowczo przereklamowana. Wylatamy pod koniec przyszłego tygodnia na 4 dni. Mamy porachunki do skończenia. Kilka lat temu mieliśmy jechać do Wenecji, ale parę dni przed planowanym wyjazdem jebnąłem w drzewo. I nie pojechaliśmy.

 

Jak kto wyrazi ochotę, to wyślę spakowany kącik na początku lutego.

Urodziny

26 komentarzy

45. urodziny cieszą w zasadzie tylko dlatego, że udało się tyle dożyć. Młodzieńczego entuzjazmu, który za wszelką cenę usiłowała ze mnie wykrzesać przejęta urodzinami ojca Córka, już na stałe brak.

Kiedyś radośnie ogłaszałem światu, upojony, jak każdy neofita nowo nabytą świadomością, ateistyczną wiarą w brak Boga, że krócej żyję niż nie żyłem, a gdy umrę to wrócę do stanu sprzed narodzin. Teraz mam jedynie do powiedzenia, że na tym najlepszym ze światów będę żył krócej niż już żyłem. Nie ma chuja, żebym do 90. dociągnął.

Co nie zmienia faktu, że dopóki żyję to powinienem się mieć na baczności.

Wieczorem Lepsza Połowa spytała czy jest coś specjalnego, co bym chciał na urodziny. Odparłem, że dwie osiemnastki mogą być.
.
.
.
.
.
.
To był, kurwa, błąd.

Morał.
Niekoniecznie teksty, które twoi kumple uznają za zabawne, nadają się dla żon.

Nigdy w wyborach samorządowych czy parlamentarnych nie zagłosowałem na PiS, chociaż głosowałem na kandydata PiS w wyborach prezydenckich.
Nigdy też nie głosowałem na PO w żadnych wyborach.

Po wczorajszych konwentach partyjnych, gdybym miał do wyboru te dwie partie.

Zagłosowałbym na PiS. PO nie przedstawiła żadnego programu poza „PiS to zło” i kto przeciw PiS ten z nami, a jak wygramy, to wynagrodzimy lojalność.

PiS nie ma w tej chwili z kim przegrać w wyborach. Ograją ich jak reprezentacja Polski ograłaby reprezentację aktorów.


http://rymasz.salon24.pl/744080,potkniecia-antypis-nic-nie-zmienia


http://rymasz.salon24.pl/733518,egzorcyzmy-w-do-rzeczy

TKM

9 komentarzy


http://rymasz.salon24.pl/723059,teraz-k-my


http://rymasz.salon24.pl/709849,im-wcale-nie-zalezy-na-polsce

Twittuję

1 komentarz


https://twitter.com/Rymasz12


  • RSS